Uroczystość Najświętszej Trójcy

600px-Scutum_fidei_LAT.svg
Niespokojne morze, fale wdzierają się coraz głębiej w ląd. W ich rytm kłębią się myśli w głowie brodatego starca. Coś go trapi. Jakaś nieprzenikniona tajemnica. Ileż to czasu spędził nad jej rozwikłaniem? Ileż włosów posiwiało mu w strapieniu? Zadumę starca przerwał beztroski śmiech dziecka bawiącego się na plaży. Niby nic dziwnego, dzieci bawią się na plaży, a przy zabawie śmieją się wniebogłosy, tak jakby chciały zagłuszyć mewy…

Chłopiec czerpał muszlą wodę z morza. Ostrożnie, by nie uronić ani kropli, przenosił ją do dołu wykopanego w plaży. Ta dziwaczna zabawa zaintrygowała starca. Choć na chwile oderwał swoje myśli od przedmiotu kontemplacji. Mężczyzna powodowany ciekawością zapytał dziecko, dlaczego wykonuje tą bezsensowną czynność. Chłopiec bez skrępowania wobec sędziwego mężczyzny wyjaśnił cel swojej „zabawy”. Chciał przenieść całą morską wodę do wykopanego przez siebie dołu. To paradoksalne stwierdzenie otworzyło oczy starcowi. Jakże możliwe jest przeniesienie morza do małej jamki wykopanej w plaży. A przecież mężczyzna usiłował uczynić to samo, co chłopiec podczas zabawy.

Owym mężczyzną był święty Augustyn. Przechadzając się brzegiem morza rozważał w swojej głowie tajemnicę Trójcy Przenajświętszej. Wyjaśnienie, które usłyszał z ust chłopca otworzyło mu oczy. Wysiłek, jaki podjął, zmierzający do zgłębienia i wyjaśnienia prawdy o Trójcy Świętej, był porównywalny do zabawy chłopca. Prawda ta jest tak rozległa jak morze, a ludzki umysł tak malutki jak jama wykopana w plaży…

Opisane wydarzenie nauczyło świętego pokory. Pokory wobec prawd największych. A taką jest tajemnica o Trójcy Świętej.