Celnik – zawód pogardzany?

21 wrze celnicyStrefa Schengen, globalizacja, zniesienie kontroli granicznych – to wszystko sprawia, że zapominamy trochę o tych, którzy przez lata strzegli polskich granic. Dziś obchodzimy Dzień Służby Celnej.

Dlaczego święto przypada akurat na 21 września? Geneza ma związek z Biblią. Tego dnia obchodzimy wspomnienie św. Mateusza Ewangelisty, a jak wiemy, zanim dołączył on do Jezusa – był właśnie celnikiem w Kafarnaum. Ta grupa zawodowa w czasach biblijnych nie była jednak otoczona takim szacunkiem jak dziś. Teraz wiemy, że pogranicznicy pilnują porządku i stoją na straży poprawności międzypaństwowego przepływu towarów. Wtedy jednak ich funkcja ograniczała się wyłącznie do pobierania podatków i przekazywania ich na rzecz Cesarstwa Rzymskiego i lokalnych książąt. Nic więc dziwnego, że celnicy nie cieszyli się poważaniem wśród społeczności żydowskiej. Postrzegani byli jako przedstawiciele obcej władzy, można by nawet powiedzieć, że wielu Żydów uważało ich za kolaborantów. Przeciętny mieszkaniec Ziemi Świętej wówczas niewiele miał pożytku z pracy celników. To jednak jednego z celników wybrał Jezus na swojego ucznia, ten zaś zmienił swoje życie.
To właśnie ten święty jest obecnie patronem bankierów, księgowych, urzędników skarbowych i celników.

Przysłowia związane ze św. Mateuszem:
Do św. Mateusza nie zdejmuj kapelusza, a po św. Mateuszu kiep kto chodzi w kapeluszu.
Gdy św. Mateusz w śniegu przybieżał, będzie po pas całą zimę leżał.
Na Mateuszu słońce grzeje, po Mateuszu wiatr ciepło powieje.
Św. Mateusz dodaje chłodu i raz ostatni odbiera miodu.
Pogoda na Mateusza cztery niedziele nie rusza.

11 września – Ksiądz Bukowiński a walka z terroryzmem

Wladyslaw Bukowinski
Polska, Ukraina, Kazachstan i Tadżykistan – to tylko niektóre kraje na życiowej drodze księdza Władysława Bukowińskiego. „Apostoł Kazachstanu” 11 września został ogłoszony błogosławionym. Wybór takiej daty nie jest przypadkowy – to w Nim i Jego przesłaniu właśnie doszukuje się panaceum na terroryzm i religijny fanatyzm we współczesnym świecie.

Ten Wielki Patriota całym swoim życiem pokazał, że bez względu na represje i wszelkie prześladowania – należy pozostać wiernym Bogu i modlitwie. To właśnie On nie skorzystał z okazji powrotu do Polski mówiąc, że w kraju, gdzie zdecydowaną większość stanowią wyznawcy islamu, a chrześcijanie są mniejszością religijną, jest potrzebny bardziej niż gdziekolwiek indziej.

Choć Kazachowie już od lat uznawali Bukowińskiego za uosobienie świętości, to uroczyste rozpoczęcie jego procesu beatyfikacyjnego nastąpiło w 2006 r. Beatyfikację „Apostoła Kazachstanu” umożliwił cud, jaki dokonał się za jego wstawiennictwem, uzdrowienie ks. Mariusza Kowalskiego po wylewie krwi do mózgu. Cud ten po wnikliwych badaniach został oficjalnie uznany w grudniu 2015 r.

Główne uroczystości miały miejsce w niedzielę 11 września w nowej katedrze pod wezwaniem Matki Bożej Fatimskiej Matki Wszystkich Narodów w Karagandzie, a poprowadził je kardynał Angelo Amato. Cytował m.in. wspomnienia Wielkich Osobistości, jak świętego Jana Pawła II czy kardynała Józefa Glempa. Jednak zdecydowanie najwięcej o samym księdzu Bukowińskim mówią słowa księdza prałata Nowaka najczęściej powtarzane w ostatnich dniach: „Osoba księdza Bukowińskiego jest lekarstwem na terroryzm i fundamentalizm religijny współczesnego świata”.

Jak należy więc walczyć? Miłością i przebaczeniem, dzięki którym żądza zabijania straci w końcu siłę.

Dziś Świętują Żołnierze

IRAQI FREEDOM

15 sierpnia to nie tylko uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, ale również Święto Wojska Polskiego. Obchodzimy je co roku od 1992 r., ale historycznie nawiązuje do II RP, bowiem obchodzone jest na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, popularnie nazywanej „Cudem nad Wisłą”, do której doszło podczas wojny polsko-bolszewickiej. Obchody tej uroczystości sięgają czasów dwudziestolecia międzywojennego, a ustanowił ją ówczesny Minister Spraw Wojskowych generał broni Stanisław Szeptycki w 1923 r. Uroczystość nosiła wówczas nazwę Święto Żołnierza. Warto podkreślić, iż nigdy nie zostało ono odwołane równorzędnym lub wyższym aktem. Nawet w trakcie II wojny światowej nie przerwano kultywowania tego święta. Dopiero rząd komunistyczny w 1947 r., z oczywistych względów, zaniechał obchodów. Zostało ono zastąpione Dniem Wojska Polskiego, który był kultywowany 12 października. W ten sposób próbowano upamiętnić chrzest bojowy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod Lenino.

Przez trzy lata po upadku komunizmu w Polsce, a więc do 1992 r. święto celebrowane było 3 maja, w rocznicę uchwalenia pierwszej polskiej konstytucji. Dopiero ustawa sejmowa z 30 lipca 1992 r. przywróciła obchody Święta Wojska Polskiego na 15 sierpnia, nawiązując do tradycji II RP. Tegoż roku po raz pierwszy odbyły się centralne uroczystości przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

A dlaczego akurat ta data? W historii Polski nie brakuje chwalebnych zwycięstw, zatem dlaczego dzień pokonania bolszewików pod Warszawą w 1920 r. zasłużył na miano takiego wyróżnienia? Dlaczego nie choćby 15 lipca, kiedy to wojsko polskie rozgromiło Krzyżaków pod Grunwaldem? Trzeba nam sobie uświadomić, że pamiętnego 15 sierpnia 1920 r., kiedy polscy żołnierze odparli nawałę bolszewicką, nie obronili tylko granic II RP, które Polska z poświęceniem tylu setek tysięcy patriotów odzyskała w 1918 r. po 123 latach zaborów. Obronili oni całą Europę Zachodnią przed komunistyczną rewolucją, bowiem pewnym jest, że zakusy Rosji na Polsce by się nie zakończyły. Zdaniem Edgara D’Abernon Bitwa Warszawska była 18. z listy przełomowych bitew w historii świata, czyli takich, których odwrotny przebieg zasadniczo zmieniłby bieg historii naszego globu. Według brytyjskiego dyplomaty polscy żołnierze zatrzymali ekspansję bolszewickiej rewolucji na demokratyczną Europę, a wiemy jak wiele ofiar komunistycznego terroru ta rewolucja pochłonęła.

Dlatego dziś, obchodząc Święto Wojska Polskiego, pamiętajmy i przekazujmy tę pamięć innym, jak wiele my i cala Europa zawdzięczamy poświęceniu polskich żołnierzy.

Rocznica Bitwy pod Grunwaldem

miecze

15 lipca 1410 r. doszło do jednej z największych w średniowiecznej Europie bitew. Naprzeciwko siebie stanęły Zakon Krzyżacki oraz zjednoczone wojska Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

 

Siły wojsk rozkładały się niemalże jednakowo. Po stronie Krzyżackiej stało ok. 15-20 tysięcy konnych oraz ok. 6 tysięcy pieszych i artylerzystów, Jagiełło dysponował natomiast ok. 29 tysiącami rycerzy. Oprócz nieco większej ilości wojowników strona polsko-litewska miała przewagę dzięki… pogodzie. Armia zakonna stała w upale na otwartym polu, co wykorzystał Jagiełło, opóźniając starcie. Jego siły w tym samym czasie odpoczywały w lesie.

 

Dwa nagie miecze


Jeszcze przed samą bitwą, Wielki Mistrz, podarował Władysławowi Jagielle dwa nagie miecze. Jest to jeden z najsłynniejszych momentów, spopularyzowany dzięki Henrykowi Sienkiewiczowi. Chociaż, gest taki na Zachodzie nie uchodził za znieważający, to jednak polscy dowódcy uznali go za wyraz arogancji przeciwników.
Bitwa
Sam Władysław Jagiełło nie wziął udziału w walce, lecz kierował swoimi oddziałami z niewielkiego wzgórza. W południe ruszyły z prawego skrzydła chorągwie litewskie, wkrótce za nimi podążyło z centrum i lewego skrzydła rycerstwo polskie. A tak przebieg bitwy opisał w swych Rocznikach Jan Długosz: „Kiedy zaczęła rozbrzmiewać pobudka, całe wojsko królewskie zaśpiewało donośnym głosem pieśń Bogurodzica, a potem potrząsając kopiami rzuciło się na walczących. Pierwsze jednak poszło do starcia wojsko litewskie na rozkaz księcia Aleksandra nie znoszącego żadnej zwłoki”. Walka była zacięta, co w niezwykle plastyczny sposób podkreślił kronikarz: „Przy natarciu na siebie oddziałów łamiące się włócznie i uderzające o zbroje miecze wydawały tak głośny szczęk, jakby zwaliła się jakaś ogromna skała, tak że słyszeli go nawet ci, którzy byli oddaleni o kilka mil”. Szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na drugą stronę. Wielki Mistrz Krzyżacki ponawiał szarżę za szarżą, chcąc złamać polskie oddziały. Podczas jednej z nich doszło do momentu krytycznego: „Ponieważ także Krzyżacy zabiegali z uporem o zwycięstwo, wielka chorągiew króla polskiego z białym orłem w herbie, którą niósł chorąży krakowski […] Marcin z Wrocimowic, pod naporem wrogów upadła na ziemie. Ale walczący pod nią najbardziej zaprawieni w bojach rycerze i weterani podnieśli ją natychmiast i umieścili na swoim miejscu, nie dopuszczając do jej zniszczenia”. W miarę przedłużających się walk Ulrich von Jungingen postanowił przegrupować swoje wojska i na czele 16 chorągwi przeprowadzić decydujące natarcie na polskie prawe skrzydło. Manewr okazał się jednak nieskuteczny. Przegrupowane chorągwie krzyżackie zostały otoczone i doszczętnie rozbite przez polskie wojsko. Na koniec jeszcze raz oddajmy głos Długoszowi, który tak opisał polskie zwycięstwo: „I chociaż wrogowie przez jakiś czas stawiali opór, w końcu jednak otoczeni zewsząd mnóstwem wojska królewskiego zostali wycięci w pień i niemal wszystkie oddziały walczące w szesnastu chorągwiach wyginęły lub dostały się do niewoli. Po rozbiciu w pył tego zastępu, w którym jak wiadomo zginął wielki mistrz Ulryk […] rycerze i panowie z wojska pruskiego podjęli odwrót. Król zaś polski i jego wojsko odnieśli późne i z trudem zdobyte, ale pełne i zdecydowane zwycięstwo”.

 

Zwycięstwo!

Wygrana bitwa rozpoczęła serię triumfów wojsk polskich, które ostatecznie doprowadziły do podpisania pokoju w Toruniu. Co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że dzięki tak spektakularnemu zwycięstwu, ród Jagiellonów stał się jednym z najważniejszych w ówczesnej Europie.

 

Wołyń i jego reperkusje.

1280px-Wołyń_1

Kuriozum – to pierwsze słowo, które przychodzi na myśl, gdy przyglądamy się obecnemu kultowi Bandery, jaki odrodził się na Ukrainie. To osoba, a może raczej trzeba byłoby powiedzieć bestia, która w imię „walki o wolność” porzuciła człowieczeństwo, zastępując je nienasyconą żądzą krwi… polskiej krwi.

11 lipca 1943 roku dochodzi do wydarzeń, które później historia nazwie „Krwawą Niedzielą” na Wołyniu. Ten dzień był punktem kulminacyjnym trwających od lutego tegoż roku morderczych ataków na Polaków mieszkających na Wołyniu, ataków dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów, wśród nich niechlubnie zapisała się swoją aktywnością i okrucieństwem Ukraińska Armia Powstańcza (UPA). Mordy na polskiej ludności cywilnej trwały aż do 1944 roku. Oddziały ukraińskie prowadzone przez Dmitra Klaczkiwskiego, dokonują mordu na prawie 100 tysiącach Polaków. Choć do tej pory ostateczna liczba zamordowanych Polaków nie została ustalona. W swoich morderczych poczynaniach ukraińscy nacjonaliści posuwali się do niewyobrażalnego okrucieństwa, bestialstwa jakiego nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Ze względu na zbyt drastyczne sceny nie będziemy tu przytaczać metod UPA.

Celem tego bestialstwa, i można to stwierdzić z całą stanowczością, był plan totalnej eksterminacji polskiej ludności, tak, by po wojnie ziemie wołyńskie stały się częścią ukraińskiej ziemi pozbawionej mniejszości narodowej (Polaków). Zresztą słowa pułkownika Klaczkiwskiego dosadnie obrazują nastawienie UPA: „Jeśli chodzi o sprawę polską, to nie jest to zagadnienie wojskowe, tylko mniejszościowe. Rozwiążemy je tak, jak Hitler sprawę żydowską”.

Nie możemy zapomnieć o Polakach zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Jest to zbrodnia ludobójstwa. Warto pamiętać, że stworzona przez Rafała Lemkina w 1945 roku definicja ludobójstwa była podstawą w czasie Procesu Norymberskiego. Niestety rząd naszego wschodniego sąsiada z wiadomych względów nie jest zainteresowany uznaniem Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo. Impas w tej sprawie najwidoczniej szybko się nie zakończy. Należy mieć jednak nadzieję, że historyczna prawda nigdy nie zostanie zapomniana, a dobra wola pozwoli budować dobre stosunki między oboma państwami mimo trudnej historii. Prawdziwa przyjaźń opiera się na wzajemnym szacunku, zrozumieniu, ale i uznaniu prawdy, choćby ta była trudna.

W dniu rocznicy „Krwawej Niedzieli” pragniemy zwrócić uwagę na historię naszej Ojczyzny. Nasi przodkowie wiele wycierpieli, wielu z nich zginęło z rąk bezdusznych oprawców. Nie możemy o ich ofierze zapomnieć, tylko poprzez pamięć, dążenie do poznania prawdy oraz jej głoszenie budujemy naszą wspólną

Zabić Ojca Świętego

635355726400593395

13 maja 1981r doszło do jednego z najtragiczniejszych wydarzeń we współczesnej historii Kościoła katolickiego. Podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19 w stronę papieża Jana Pawła II zostały oddane strzały.

Zamachowcem, którego celem było uśmiercenie papieża Polaka był pochodzący z Turcji Mehet Ali Agca. Kule trafiły Jana Pawła II w brzuch oraz rękę. Śledztwo przeprowadzone w tej sprawie wykazało, że zamachowiec mierzył w głowę papieża. W tym czasie Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki i wziął ją na ręce. Agca opóźnił oddanie strzału prawdopodobnie dlatego, że dziewczynka którą trzymał papież, lekko go przysłoniła, co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Ranny papież osunął się w ramiona Stanisława Dziwisza, który pełnił wtedy rolę sekretarza. Po przewiezieniu do szpitala papieża Polaka poddano operacji która trwała sześć godzin. Niestety, rany wywołane przez kule sprawiły, iż papież nigdy do zdrowia nie powrócił.

To nie mogło być wyłącznie szczęście

Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał, że swoje ocalenie zawdzięczał nie tylko szczęściu. Jak sam mówił Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę. Wielu wiernych dostrzegło związek tych wydarzeń z pierwszym objawieniem fatimskim, które również miało miejsce 13 maja. Po tych wydarzeniach zmodernizowano pojazd którym poruszał się Biskup Rzymu między innymi poprzez odpowiednie jego opancerzenie. Warto zaznaczyć, iż po złapaniu i osadzeniu zamachowca Jan Paweł II spotkał się z nim w celi, wybaczając mu ten czyn.

 

Imperium Radzieckie kontratakuje

Istnieje wiele teorii na temat przyczyn zamachu. Ali Agca w czasie przesłuchać podawał wiele wzajemnie wykluczających się wersji. Do jednej z nich należał „ślad bułgarski”, który sugerował, ze udział w spisku brały służby specjalne Ludowej Republiki Bułgarii działające na zlecenie ZSRR. W tym czasie aresztowano również Sergieja Antonowa, którego jednak uniewinniono z powodu braku dowodów.

W 1985 roku w raporcie przygotowanym przez CIA znalazła się opinia, iż najprawdopodobniej to Związek Radziecki zlecił i zorganizował zamach. Okazało się jednak, iż śledztwo prowadzone przez amerykański wywiad mogło być ustawione, tak by skierować winę właśnie na ZSRR. Dochodzenie przeprowadzone przez dziennikarkę włoskiego czasopisma „La repubblica” dowodziło, iż za zamachem stała skrajna turecka organizacja terrorystyczna o nazwie „Szare Wilki”.

Do dziś nie wiadomo kto i dlaczego chciał targnąć się na życie papieża Polaka. Wiadomo jednak, że zamach ten nie doszedł do skutku i stał się świadectwem  działania boskiej opatrzności.

Prima Aprilis, czyli święto dowcipu

prima-aprilis-baner-2

 1 kwietnia to tradycyjnie już żartów, który obchodzony jest w wielu krajach świata. Polega on na robieniu dowcipów, celowym wprowadzaniu w błąd, kłamaniu oraz w próbach sprawiania by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego. Co ciekawe do tej pory nie wyjaśniono skąd ów zwyczaj się wywodzi.

Popularność Prima Aprilis zaczął zdobywać w schyłkowej fazie średniowiecza. Najprawdopodobniej było to nawiązanie do dawnych starorzymskich praktyk. Część badaczy uważa, że geneza tego zwyczaju ma związek z rzymskim świętem Cerialii, które obchodzono na początku kwietnia ku czci bogini Ceres. Innym tropem prowadzącym do Rzymu są Veneralia, które właśnie obchodzono 1 kwietnia. W tym dniu dozwolone były wszelkiego rodzaju żarty, wygłupy i kawały, na które nie byłoby przyzwolenia w dniach powszednich. Niektórzy źródeł dnia dowcipu upatrują w starożytnej Grecji, a dokładniej z mitem o Demeter i Persefonie.

Prima Aprilis w formie zbliżonej do tej znanej obecnie narodził się w XVIw we Francji i miał związek z wprowadzeniem przez Grzegorza XIII nowego kalendarza. Wcześniej Nowy Rok w Europie obchodzony był właśnie 1 kwietnia. Po wprowadzeniu zmian, wielu ludzi wciąż nie mogło się do nich przyzwyczaić, świętując koniec starego roku właśnie pierwszego dnia kwietnia. Ci, którym przyjęcie nowego kalendarza przyszło prościej robili im kawały i nazywali ich „kwietniowymi głupcami”.

Sama nazwa Prima Aprilis jest nawiązaniem do przypinania do pleców kartki z rybą, wtedy kiedy się kogoś nabierze. W wielu krajach Europy panowała wiara, która mówiła, że 1 kwietnia to czas, kiedy duchy zaczynają się mścić na żywych i sprowadzać nieszczęścia.

Dziś prawdziwych dowcipów już nie ma

Współcześnie w krajach anglojęzycznych 1 kwietnia nazywany jest „Dniem Głupców”. W Wielkiej Brytanii, Australii i RPA wzajemne żartobliwe oszukiwanie jest uprawiane tylko do południa. W krajach niemieckojęzycznych, żart zrobiony tego dnia nazywa się „Aprilscherz”. We Francji Prima aprilis jest określany jako „Dzień kwietniowej ryby”, Szkoci natomiast 1 kwietnia nazywają dniem „polowania na głupca”.
Ciekawa historia związana z Prima Aprilis odbyła się w Rosji. Mówi się, iż pierwszym żartem związanym z tym dniem była akcja zorganizowana w 1703 roku. Wtedy to heroldowie  na ulicach zapraszali mieszkańców Moskwy na „niesłychane przedstawienie”. Kiedy ludzie masowo przybyli na wskazane miejsce, uniosła się kurtyna odsłaniając napis „Pierwszy kwietnia – nie wierz nikomu!” Na tym przedstawienie się zakończyło.

Bo Kopernik też była kobietą!

Czym byłby świat bez kobiet? Nie wiadomo, wiadomo natomiast że ten dzięki kobietom nabiera barw, tak pięknych jak one same.

Jako, że dziś mamy Dzień Płci Pięknej chcielibyśmy kilka słów poświęcić historii tego święta. Za pierwowzór Dnia Kobiet powszechnie uznawane są Matronalia – święto płodności obchodzone jeszcze w czasach starożytnego Rzymu. W trakcie trwania Matronalii mężczyźni obdarowywali wybranki swego serca prezentami oraz spełniali ich życzenia. Wraz z upadkiem Rzymu umarło również to święto, a los kobiet na wiele stuleci nasączony był patriarchalnym uciskiem.
Dzień Kobiet w kształcie który znamy do dziś zaczął się formować na początku XX wieku w Stanach Zjednoczonych, a prekursorkami obchodzenia tego dnia były sufrażystki wywodzące się z Socjalistycznej Partii Ameryki.

Mimo, iż oficjalnie pierwszy Międzynarodowy Dzień Kobiet odbył się 28 lutego 1909r. to jednak wydarzenia które odbyły się rok wcześniej 8 marca zaczęły diametralnie zmieniać pozycje kobiet w świecie i wywierać coraz większy wpływ na dominujący patriarchat.  W tym dniu bowiem na ulicach Nowego Jorku odbył się marsz 15 000 pracownic zakładów odzieżowych, domagających się praw politycznych i ekonomicznych dla kobiet. Pochód ten stał się inspiracją dla pracownic pozostałych zakładów które rozpoczęły strajki na przełomie 1909 i 1910 roku, przeciwko wyzyskującym je właścicielom fabryk.

Proletariuszki wszystkich krajów łączcie się!

 

Wydarzenia w USA nie pozostały bez echa, docierając na stary kontynent. Jeszcze w 1910 roku inspirowana teoriami Marksa Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, którego celem miało być krzewienie idei praw kobiet oraz budowanie społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla płci pięknej. Już rok później Dzień kobiet obchodzony był wielu państwach europejskich.
Ogromny wpływ na Dzień Kobiet miały również wydarzenia związane z rewolucją październikową.  To właśnie po abdykacji cara Mikołaja II feministka bolszewicka Aleksandra Kołłontaj skutecznie przekonywała Lenina do ustanowienia Dnia Kobiet oficjalnym sowieckim świętem. Sama Kołłontaj stała się także pierwszą w historii kobietą piastującą rolę ambasadora oraz ministra.

 

Dzień Kobiet obecnie

 

Obecnie Święto Kobiet przyjmuje charakter zwyczajowy. W tym dniu mężczyźni obdarowują kobiety, kwiatami, słodyczami i innymi drobnymi upominkami. W zależności od państwa w którym dzień ten jest obchodzony uroczystości wyglądają nieco inaczej. Dla przykładu w Polsce zwyczajowo kobietom w ten dzień wręcza się tulipany, we Włoszech popularne są gałązki z akacji srebrzystej, a w Portugalii oraz Rumunii kobiety w swoje święto organizują specjalne bale „tylko dla pań”.
Wątek polityczny, mimo iż nie jest już na głównym planie to jednak wciąż jest obecny. 8 marca w Polsce regularnie organizowana jest manifa, w trakcie której feministki wykrzykują hasła domagając się równego traktowania kobiet i mężczyzn