Wspomnienie św. Wojciecha, głównego patrona Polski oraz patrona archidiecezji gnieźnieńskiej

fundacja

Wspomnienie Świętego Wojciecha – czyli historia o tym jak męczeńska śmierć przyczyniła się do budowania potęgi państwa

23 kwietnia w Kościele obchodzimy wspomnienie św. Wojciecha, głównego patrona Polski oraz patrona archidiecezji gnieźnieńskiej. Ten czeski duchowny zasłynął próbą chrystianizacji Prusów i męczeńską śmiercią jaką poniósł z rąk pogan, co paradoksalnie podniosło rangę Polski na arenie międzynarodowej. Zacznijmy jednak od początku…
Podejrzewa się, iż Wojciech na świat przyszedł w Libicach ok. 956 r. Początkowo jego rodzice planowali, aby ich syn pozostał rycerzem, jednakże wątła postura oraz chorowitość nieco pokrzyżowały te plany. Ostatecznie młody Wojciecha wstąpił do zakonu. Święcenia kapłańskie przyjął w 981 r. Warto wiedzieć, iż nauki pobierał w szkole Oktryka, która uchodziła wtedy za jedną z najlepszych szkół w Niemczech.
Po powrocie do ojczystych Czech i śmierci praskiego biskupa Dymitra, Wojciech stanął na czele diecezji praskiej, mimo iż nie osiągnął wieku episkopalnego, czyli 30 lat. Młodego biskupa już od najmłodszych lat charakteryzowała olbrzymia gorliwość wiary oraz bezkompromisowy język, który niekiedy prowadził do konfliktów z wiernymi. Z tego właśnie powodu w 989 roku zrzekł się urzędu biskupa Pragi.

Pielgrzym i misjonarz

Wojciech miał w sobie żyłkę wagabundy, dlatego niedługo po zrzeczeniu się stanowiska chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy. Wpierw jednak trafił do klasztoru na Monte Cassino, a tam za namową greckiego pustelnika Nila wstąpił do benedyktynów.
W 992 roku powraca jednak do Pragi, rozpoczyna jednocześnie działalność misyjną na terenach Węgier oraz Słowacji. Jego gorliwe, płomienne krzewienie chrześcijaństwa spotyka się jednak z oporem, doprowadzając do konfliktów z pogańskim dworem Arpadów.
Wojciechowi trzeba  oddać, że chociaż większość jego misji chrystianizacyjnych kończyło się fiaskiem, to jednak udało mu się nawrócić i udzielić chrztu św. Stefanowi, królowi Węgier. Biskup zasłyną również obroną chrześcijańskich niewolników, którzy byli głównie słowiańskiego pochodzenia.

Wojciech a sprawa polska

Burzliwy charakter Wojciecha sprowadzał na niego coraz więcej kłopotów. Szczęśliwie był on zaprzyjaźniony z Ottonem III, którego poparcie pozwoliło mu wyjść obronną ręką z większości problemów. To właśnie za sprawą cesarza wyruszył głosić Ewangelię na dwór Bolesława Chrobrego. W Polsce jego misja miała na celu chrystianizację Wieletów oraz Prusów. Dzięki niewielkiemu wsparciu króla Polski Wojciech w charakterystyczny dla siebie sposób głosił słowo Pana. Jednocześnie radykalnie pozbywał się wszystkich symboli pogańskich. Działalność misyjna Wojciecha na terenie Prus nie spotkała się jednak z uznaniem tubylców. Biskup nie znał bowiem ich języka. Jedna ze słynniejszych historii mówi, że w czasie pobytu na jednej z wysp nadbrzeżnych doszło do spotkania z pruskimi rybakami, którzy próbowali się z nimi porozumieć. Gdy obcy nie potrafili powiedzieć nic zrozumiałego, jeden z Prusaków uderzył Wojciecha wiosłem w plecy. Biskupa to jednak nie zniechęciło. Wynajął tłumacza, dalej objaśniając zasady chrześcijaństwa. Prusom jednak nowa wiara nie przypadła do gustu, z tego powodu nakazali Wojciechowi opuścić ich ziemie. Czeski biskup nie należał do ludzi ustępliwych i dalej prowadził swoją misję.
Po odprawieniu Mszy Świętej Wojciech wraz z towarzyszami odpoczywał w okolicach pruskiego grodu granicznego Chollin, tu zostali zaatakowani przez wojów, którym przewodził pogański kapłan zwany Sicco. Święty Wojciech jako dowódca misji został zabity, a jego głowa trafiła na pal jako przestroga dla kolejnych misjonarzy.

Śmierć warta miliony

Biskup Wojciech nie żyje, można by zatem pomyśleć, iż jego misja zakończyła się niepowodzeniem. Jednak jak to często w życiu bywa, niektórzy dopiero po śmierci zyskują uznanie. Tak było właśnie w przypadku Wojciecha.
Zabity przez innowierców Wojciech stał się bowiem męczennikiem Kościoła. Bolesław Chrobry wykupił ciało biskupa, płacąc za nie tyle srebra, ile ważyło ciało męczennika. Zwłoki przewieziono następnie do Gniezna i tam pochowano. W roku 1000 z pielgrzymką do Gniezna przybył Otton III. W trakcie tej wizyty doszło do założenia metropolii arcybiskupiej, której św. Wojciech został patronem, stając się przy tym pierwszym patronem Polski.
To wydarzenie przeszło do historii jako zjazd gnieźnieński i przyczyniło się do powstania w Polsce niezależnej od Niemiec archidiecezji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *